Czym jest Mercosur i dlaczego budzi emocje?

Mercosur to blok krajów o dużym potencjale produkcyjnym, niższych kosztach pracy, energii i często łagodniejszych regulacjach środowiskowych niż w UE. Umowa handlowa ma stopniowo obniżać cła i ułatwiać dostęp produktów rolnych do rynku europejskiego.

Dla producentów warzyw w przypadku podpisania tej umowy kluczowe są trzy kwestie takie, jak konkurencja cenowa, standardy produkcji i bezpieczeństwa żywności oraz sezonowość podaży. Umowa została podpisana zatem te kwestie są jak najbardziej aktualne.

Z danych przekazywanych przez ekspertów ds. stosowania środków ochrony roślin oraz analiz prowadzonych m.in. przez Instytut Ochrony Roślin – PIB i Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB wynika jednoznacznie, że system ochrony roślin w krajach Mercosur funkcjonuje według zupełnie innych standardów niż w UE. Dotyczy to zarówno liczby dopuszczonych substancji czynnych, jak i intensywności zabiegów, poziomów MRL oraz kontroli pozostałości środków ochrony roślin.

KategoriaUnia EuropejskaKraje Mercosur
Liczba dopuszczonych substancji czynnych (ogółem)ok. 450> 900
Substancje zakazane w UE, nadal stosowane w krajach Mercosurchlorotalonil, paraquat, carbendazim, acefat
Tempo wycofywania substancjiwysokie (strategia Farm to Fork)niskie / brak harmonizacji
Alternatywy biologicznepromowane, często droższemarginalne

Więcej substancji czynnych w krajach Mercosur

Producenci z rejonu Mercosur dysponują większymi możliwościami w ochronie roślin. To przekłada się na niższe koszty produkcji. Dodatkowo warto podkreślić, że produkt spełniający normy Mercosur nie spełniłby norm UE pod względem pozostałości środków ochrony roślin. Powszechnie znane MRL-e (Maximum Residue Level) są znacznie wyższe w krajach Mercosur, niż w Polsce. Istnieje ryzyko, że przy imporcie i mieszaniu partii towaru produkty rolne z przekroczeniami MRL mogą trafić na rynek europejski.

SubstancjaMRL UE (mg/kg)MRL Mercosur (mg/kg)
Chlorpyrifos0,01 (praktycznie zero)0,5–1,0
Mankozeb0,012,0–5,0
Imidaklopryd0,011,0
Karbendazymzakazanydozwolony

Czy umowa z krajami Mercosur zagrozi krajowym producentom warzyw?

Podpisanie w styczniu umowy z krajami Mercosur z pewnością będzie miało konsekwencje dla ogrodnictwa w Polsce. Eksperci unijni podkreślają, że najbardziej narażona wydaje się obecnie produkcja szklarniowa (pomidor, ogórek). Wiąże się to z wysokimi kosztami produkcji tych warzyw w Polsce, głównie ze względu na wysoką energochłonność i restrykcyjną ochronę roślin. Może okazać się, że taniej wyprodukowane warzywa będą trafiały na polski rynek, tym samym wymuszając presje cenową. Dodatkowo może to prowadzić do dumpingu cenowego w szczytach podaży. Warto jednak podkreślić, że transport warzyw tak delikatnych, jak pomidory czy ogórki nie jest łatwy i tani, co z kolei może powstrzymać sprowadzanie takich towarów z krajów Mercosur. I miejmy nadzieję, że tak się stanie.

W przypadku warzyw polowych bezpośrednie zagrożenie jest raczej niższe. To ze względu na niższe ceny produkcji w krajach unijnych, bardziej zbliżone do tych w krajach Mercosur. Istnieje jednak ryzyko obniżenia cen w przypadku cebuli, a także papryki czy marchwi dla przetwórstwa.  Warzywa korzeniowe czy kapustne są trwałe w transporcie i być może mogą być importowane. W krajach Mercosur duża część warzyw jest jednak produkowana dotąd głównie na potrzeby lokalne i dotychczas nie była eksportowana. Podobnie wygląda sytuacja z papryką.

Najmniej zagrożony jest segment produktów pierwszej klasy, określanej do niedawna jako premium, w tym warzyw i owoców pochodzących z upraw ekologicznych lub prowadzonych w systemie zero pozostałości. Na wygranej pozycji będą również ci producenci, którzy zbywają swoje produkty w krótkich łańcuchach dostaw. Przewagą unijnych warzyw nad importowanymi będzie z pewnością jakość i świeżość oraz niski ślad węglowy.

Dlaczego import warzyw i owoców z rejonu Mercosur nie jest prostą konkurencją?

Import z krajów Mercosur nie jest prostą konkurencją z perspektywy standardów produkcji, kosztów, regulacji i uwarunkować rynkowych. Jednym z powodów jest odległość, która sprawia, że transport świeżych pomidorów czy ogórków na duże odległości oznacza wyższe koszty, straty jakości i większy ślad węglowy. Kolejny aspekt to także czas dostawy. Większość sieci handlowych nie jest przygotowana do długiego oczekiwania na towar, coraz częściej wymagają dostaw „na już”. Kolejny aspekt, który także pojawia się w wypowiedziach ekspertów to sprostanie wymaganiom konsumentów. Ci są coraz bardziej świadomi pochodzenia żywności. Wybierają warzywa produkowane lokalnie. Dodatkowo znaczenia nabiera bezpieczeństwo pod względem wykorzystywanych środków ochrony roślin (niskie MRL i/ lub „zero pozostałości”).

Naukowe analizy handlu między UE a rejonem Mercosur pokazują, że struktury produkcji są raczej komplementarne niż identyczne, co oznacza, że bezpośrednia konkurencja tych samych produktów jest ograniczona. Analiza wskaźników konkurencyjności i komplementarności między UE a krajami Mercosur wykazuje, że Mercosur koncentruje się na surowcach rolnych i towarach przetworzonych nisko, podczas gdy UE specjalizuje się w produktach o wyższej wartości dodanej. Niskie podobieństwo strukturalne (niski ESI) sugeruje, że bezpośrednia konkurencja tych samych produktów jest ograniczona. W publikacji pracowników Instytut Ekonomiki i Gospodarki żywnościowej – PIB można przeczytać, że: w latach 2004–2024 udział UE jako miejsca przeznaczenia eksportu produktów rolno-spożywczych z Mercosuru zmniejszył się o ponad połowę – z 29,4 % do 13,3 % – podczas gdy znaczenie krajów UE jako źródeł dostaw dla Mercosuru nieznacznie wzrosło (z 12,4 % do 13,6 %). Dane te wskazują na stopniową transformację globalnych wzorców handlu produktami rolno-spożywczymi oraz rosnącą konkurencyjność krajów Mercosuru na rynkach światowych.

Jednocześnie zmniejszyło się znaczenie Mercosuru jako dostawcy produktów rolno-spożywczych do UE (jego udział w imporcie UE spadł z 6,2 % do 3,9 %), natomiast jego rola jako rynku zbytu dla eksportu UE wykazała niewielką tendencję wzrostową (z 0,2 % do 0,4 %), pozostaje ona jednak marginalna.

Obawy przed podpisaniem umowy Mercosur

W wypowiedzi dla PAP można było na przykład przeczytać, że jednym z najczęściej powtarzanych argumentów ekspertów i przedstawicieli rządowych jest fakt, że produkty z rejonu Mercosur są wytwarzane w warunkach, które różnią się od europejskich regulacji, co ustawia konkurencję na nierównych zasadach. Według Polskiego Ministerstwa Rolnictwa, umowa przewiduje redukcję stawek celnych, ale jednocześnie produkty muszą spełniać normy UE — brak równego traktowania standardów nadal budzi jednak wątpliwości.

Organizacje rolnicze i związki zawodowe bardzo wyraźnie wskazują, że niższe koszty w krajach Mercosur mogą prowadzić do nieuczciwej konkurencji nie tylko przez taryfy, ale też cały system kosztowy.

Specjaliści z European Federation of Food, Agriculture and Tourism Trade Unions (EFFAT) podkreślali że umowa UE–Mercosur umożliwia tanie, nieregulowane (chemicznie i środowiskowo) rolnictwo, które konkuruje z europejskimi producentami, działającymi zgodnie z bardziej restrykcyjnymi standardami ochrony środowiska, pracy i dobrostanu zwierząt. To stwarza nierówną walkę, która może doprowadzić do bankructw i utraty miejsc pracy. Wprawdzie eksperci nie twierdzą, że import automatycznie zniszczy europejskie rolnictwo, ale rynkowa presja cenowa może być znacząca, jeżeli produkt z Mercosuru będzie tańszy z powodu mniejszego obciążenia regulacyjnego.

Jak mogą się przygotować producenci warzyw?

Mercosur to nie koniec ogrodnictwa w UE. Jest to sygnał, że era taniej, nieukierunkowanej produkcji dobiega końca. Rolnicy mogą zacząć przygotowywać się do zmian poprzez ucieczkę z rynku masowego. W praktyce oznacza to na rynku mniej „taniego surowca”, a więcej wysokojakościowego, odmian dających duży udział owoców i warzyw klasy pierwszej, wyprodukowanych w wysoko wyspecjalizowanych warunkach. Będzie coraz bardziej liczyć się współpraca. Chodzi tu głównie o kontrakty i długoterminową kooperację, co ma zapewnić stabilność, zamiast gry cenowej. Z drugiej strony zaś pozwoli ogrodnikom na lepsze planowanie produkcji.

Producenci i warzyw, i owoców powinni myśleć bardzo poważnie o wyróżnikach rynkowych, w tym promować produkcję produktów z niskimi MRL-ami, czy produkowanymi w standardzie „zero pozostałości”. Warto podkreślać w działaniach rynkowych lokalne pochodzenie, certyfikację. To pozwoli na przyzwyczajenie konsumentów do tego, że polska żywność ma znacznie lepszą i wyższą jakość od – być może tańszej – ale importowanej.

Innowacje i efektywność mogą okazać się kluczem do opłacalności. W warunkach dużej konkurencji ogrodnicy będą mieli szansę skorzystać z rozwiązań i dofinansowań na automatyzację, narzędzia do precyzyjnego nawożenia i wspomagania ochrony. To realnie może doprowadzić do ograniczenia kosztów pracy, ale też zasobów, takich jak nawozy czy woda.