Arbuz w 2025 roku: technologia dopracowana, rynek bez litości
Sezon 2025 był trudny w produkcji arbuza. Figle płatała nie tylko pogoda, ale i górki i dołki pokazywało zapotrzebowanie na rynku. Czy ten sezon znowu zapamiętamy jako trudny, czy jest szansa na dochodową produkcję? Rozmowa z Szymonem Kamińskim, producentem arbuza być może rozwieje wątpliwości. Co z arbuzem zadzieje się w tym roku po trudnym sezonie - czytajcie poniżej.
Arbuz uprawiany w kraju już nie jest novum. Uprawia się go coraz więcej, rośnie skala i zapotrzebowanie rynkowe. Jednak nadal niewielu producentów decyduje się na ten gatunek ze względu na zbyt mało informacji na temat technologii uprawy. Dlaczego zdecydował się Pan na uprawę arbuza i jakie odmiany były testowane?
Szymon Kamiński: Postawiłem na arbuza, bo szczerze chciałem się nauczyć tej uprawy, a jest ona wciąż niszowa w Polsce. Wciąż jest go mało, a konsument rozgląda się za nowym lokalnym asortymentem. Produkowałem w 2025 roku dwie odmiany arbuza – Mirsini i Romanza. Obie zaskoczyły pozytywnie i uważam, że nadają się w powodzeniem do uprawy w kraju, na pewno w centralnej i zachodniej jego części. Technologicznie ta uprawa naprawdę mnie nie zaskoczyła — powiedziałbym nawet, że to roślina „wdzięczna”. Bardzo szybko reaguje na stymulację i dobrze odpowiada na precyzyjnie prowadzone nawożenie. W moim gospodarstwie uprawa była prowadzona tylko na 1 ha. Przygotowałem wcześniej stanowisko które było dodatkowo podzielone na trzy warianty: nawożenie nawozem wieloskładnikowym, obornikiem i brakiem nawożenia – potem wykonałem zagony, rozłożyłem folię wielosezonową i zdecydowałem się na fertygację (nawadnianie i nawożenie roślin drogą kroplową). Te działania bardzo usprawniły prace na plantacji i umożliwiły dobre zbiory.
Arbuz to gatunek ciepłolubny. Przez wiele lat uważano, że nie można go uprawiać w naszym kraju w gruncie, bez okrywy. Ostatnie lata jednak pokazują, że w Polsce możemy uprawiać gatunki ciepłolubne, jak papryka czy oberżyna. Jak wyglądał sezon 2025 pod względem warunków pogodowych dla arbuza?
Szymon Kamiński: Faktycznie, temperatury w ostatnich latach sprzyjały wzrostowi i plonowaniu arbuza, lecz 2025 był z goła odmienny – trudny i chłodny. Rośliny na polu posadziłem 12 czerwca, co dla wielu obserwatorów mojego działania było zbyt późnym terminem. Ja uważałem, że wyciągnę rośliny odpowiednio je stymulując, co poniekąd się udało. Wiosna 2025 była zimna, a lato dalekie od upalnego. Wspominam, że częściej zakładało się bluzę niż krótkie spodenki.
Z rynku docierały informacje, że wiele plantacji nie przetrwało wiosny — najczęstszym problemem były przymrozki, problemy z rozsadą, jak na przykład zahamowany wzrost, szkodniki, ale także sen z powiek producentom spędzało nadmierne zachwaszczenie uprawy. Powodem mogło być to, że nie zdecydowali się na stosowanie folii ściółkującej i dodatkowych zabiegów odchwaszczających w międzyrzędziach. Moja plantacja się utrzymała w dobrej formie przez większość sezonu, ale chłodne lato spowodowało przesunięcie zbiorów na okres, gdy odbiorcy już myśleli o towarze zagranicznym.



Arbuz jest rośliną o wysokich wymaganiach wodnych i pokarmowych, szczególnie w okresie intensywnego wzrostu owoców. Jak prowadzone było nawożenie i fertygacja?
Szymon Kamiński: Arbuz okazał się faktycznie rośliną bardzo „żarłoczną”. Po wykonaniu fertygacji o EC 2,5, następnego dnia przy korzeniu pomiar pokazywał wartość bliską zero! To oznacza, że wszystkie dostarczone składniki pokarmowe zostały pobrane. Schemat, jaki ja przyjąłem w sezonie wegetacyjnym dla uprawy arbuza wyglądał tak, że w fazie wzrostu wegetatywnego podawałem pożywkę o EC 1,2–1,5, w okresie zawiązywania i wzrostu owoców – EC 2,0–3,0, a przez ostatnie 2–3 tygodnie przed zbiorem zdecydowałem się na zero nawozów i zero wody. To po to, aby zbierać owoce najwyższej jakości pod względem shelf-life. Podczas formowania zagonów na części plantacji podawany był nawóz Fertimax Complex, na kolejnej obornik w ilości 30 ton na ha, a ostania część plantacji nie było żadnego nawozu przed wysadzeniem. W fertygacji stosowałem m.in. saletrę wapniową i potasową, nawozy do fertygacji: Polyamix 12-40-12, Nutrient Express 18-18-18 z algami, Pekacid, Geostim, Calfon 14-11-22 +8, Greenplant 6-21-36 +3, Algaren Twin (biostymulator na bazie ekstraktów z alg morskich do stymulacji wzrostu, poprawy regeneracji po stresie, wsparcia kwitnienia i zawiązywania owoców), Fisjocal (nawóz wapniowy do poprawy jędrności i trwałości owoców, zapobiegania niedoborom wapnia, ograniczanie suchej zgnilizny wierzchołkowej i tipburn), Tiosiarczan Wapnia (płynny nawóz wapniowo-siarkowy do fertygacji – szybkie dostarczenie wapnia do strefy korzeniowej, poprawa struktury gleby i dostępności składników), NH Delta Ca (płynny nawóz wapniowy z dodatkiem azotu do szybkiego uzupełniania wapnia w intensywnym wzroście, poprawa jakości i trwałości plonu), NH Delta K (płynny nawóz potasowy do poprawy wybarwienia, jędrności i zawartości cukrów w owocach oraz poprawy odporności roślin na stres abiotyczny), Mycotech Bio (do zaszczepiania systemu korzeniowego pożytecznymi grzybami mikoryzowymi i tym samym poprawy pobierania fosforu, co wpływa na lepsze ukorzenienie i odporność roślin na stres), TrichoTech Bio (do biologicznej ochrony systemu korzeniowego – ograniczania patogenów glebowych, takich jak Pythium, Rhizoctonia, Fusarium, a także do stymulacji wzrostu korzeni), BalansTech Bio (do stabilizacji mikroflory gleby i poprawy równowagi biologicznej podłoża, do wspierania zdrowotności roślin i regeneracji gleby), SLICK (adiuwant / zwilżacz poprawia przyczepność i umożliwia równomierne pokrycia liści podczas oprysków, zwiększenie skuteczności zabiegów dolistnych), TerraSorb Radicular (biostymulator aminokwasowy, służy do regeneracji systemu korzeniowego po stresie, przyspieszenie ukorzeniania i lepsze pobieranie składników pokarmowych).

Ale rozumiem, że arbuzy były także dokarmiane dolistnie? Czego najbardziej potrzebują, aby owoce były trwałe w sprzedaży, ale i smaczne?
Szymon Kamiński: Arbuza dokarmiałem i stymulowałem od początku, po posadzeniu aż do końca, prawie do samych zbiorów. W zabiegach dolistnych pojawiło się kilka produktów różnych producentów i dostawców, w tym BlackJak (stosowany do poprawy struktury gleby i aktywności mikrobiologicznej – zwiększa rozwój systemu korzeniowego oraz efektywność pobierania składników pokarmowych dzięki zawartości kwasów humusowych), Terra- Sorb Complex (biostymulator aminokwasowy stosowany w celu regeneracji roślin po stresie, poprawy kwitnienia, zawiązywania owoców i ogólnej kondycji roślin), Nurspray (nawóz dolistny stosowany do szybkiego uzupełnienia niedoborów składników pokarmowych i wsparcia wzrostu w fazach intensywnego rozwoju), Biocal (nawóz wapniowy dolistny stosowany w celu poprawy jędrności owoców, ograniczenia zaburzeń fizjologicznych oraz zwiększenia trwałości pozbiorczej), Xstress (biostymulator antystresowy stosowany w celu ograniczenia skutków stresu abiotycznego, np. chłodu, suszy, zasolenia lub fitotoksyczności), TipTop 20-20-20 (zbilansowany nawóz NPK stosowany do równomiernego wzrostu wegetatywnego i generatywnego oraz szybkiego dokarmiania roślin), Alga Extra (preparat na bazie ekstraktów z alg stosowany do stymulacji wzrostu, poprawy regeneracji oraz zwiększenia odporności roślin na stres), NH Delta Ca, NH Delta K. dodatkowo dla uzyskania najwyższej handlowej jakości owoców podawane były: Aminoqualant Ca (podawany w celu szybkiego uzupełnienia wapnia w roślinie, wzmocnienia ścian komórkowych, poprawy jędrności i trwałości owoców oraz ograniczenia zaburzeń fizjologicznych, takich jak sucha zgnilizna wierzchołkowa czy tipburn) oraz Aminoqualant K (stosowany w fazie wzrostu i dojrzewania owoców w celu poprawy wybarwienia, zawartości cukrów, jędrności oraz zwiększenia odporności roślin na stres i poprawy jakości handlowej plonu). Zastosowany w 2025 roku program nawożenia i stymulacji uważam za bardzo udany.



Arbuz wciąż nowa dla Pana uprawa, zatem zapytam tak – co było największym wyzwaniem w trakcie sezonu?
Szymon Kamiński: Największym zaskoczeniem było zapotrzebowanie na wodę. Podawane ilości były ogromne. Arbuz potrzebuje jej znacznie więcej, niż się spodziewałem. Z drugiej strony nadmiar wody w okresie intensywnego wzrostu owoców też nie jest korzystny — może pogarszać jakość. W regulacji gospodarki wodnej dobrze sprawdził się preparat SLICK.
A co w kwestii chorób i szkodników? Z czym głównie Pan walczył, czy udało się ochronić plantację prewencyjnie?
Szymon Kamiński: Choroby i szkodniki także były nieprzewidywalne. Można było spodziewać się mączniaka, ale też na „nowym” stanowisku nie wiedziałem, czy będzie dużym problemem. Po sezonie mogę już stwierdzić, że obrany przeze mnie program ochrony arbuza zadziałał (nie wszystkie wymienione produkty chemiczny mają rejestrację na arbuzie – red.). W prewencyjnej ochronie przed chorobami stosowałem m.in. Elvita Eskar (nawóz siarkowy stosowany w celu efektywniejszego wykorzystania azotu oraz innych składników pokarmowych, zwiększa odporność na stresy biotyczne, ma właściwości fungistatyczne, fitosanitarne), Miedź Max 700, który zawiera niskocząsteczkową miedź w postaci tlenochlorku miedzi, stosowany zapobiegawczo przeciwko chorobom bakteryjnym i grzybowym, m.in. bakteryjnym plamistościom i zarazie) i Orondis Evo (fungicyd zawierający azoksystrobinę i oksatiapiprolinę, które działają uzupełniająco, chroniąc rośliny przed infekcjami grzybowymi).
Przed szkodnikami arbuz był chroniony tylko jednym środkiem – Mospilanem (insektycyd zawierający acetamipryd), który służył do zwalczania i szkodników ssących, i gryzących. W testach miałem w tym roku zupełną nowość – ProBlad. Ciekawy byłem jak się spisze. Jest to biologiczny fungicyd zawierający białko BLAD pochodzenia roślinnego, był stosowany do ograniczania mączniaka prawdziwego i innych chorób grzybowych. Po tym sezonie mogę stwierdzić, że na plantacji arbuza nie było poważnych problemów z chorobami, które by mnie szczególnie zaskoczyły. Być może dlatego, że rośliny były dobrze odżywione i bardziej odporne na ewentualne patogeny. Kluczowym też było odpowiednie przygotowanie/zabezpieczenie roślin w fazie rozsady.
Konsument patrzy na jakość owoców. Ceni nie tylko wygląd zewnętrzny, ale coraz bardziej także smak. Jak ocenia Pan jakość plonu arbuzów w 2025 roku?
Szymon Kamiński: Jakość arbuzów była bardzo dobra. Owoce były smaczne, wyrównane chociaż przez pogodę mieliśmy trzy zbiory owoców, wynikało to ze skokowego przebiegu temperatur w okresie wzrostu owoców. Owoce charakteryzowały się dobrą zawartością cukrów i były atrakcyjne wizualnie. Skromna część owoców została przetworzona na sok jabłko–arbuz. Mimo wszystko – technologicznie sezon uznaję za udany.



Skoro technologia się sprawdziła, to gdzie pojawił się problem?
Szymon Kamiński: Problemem był handel. Zbiory przesunęły się na moment, gdy rynek był już trudny, przepełniony owocami. Sprzedaż była ciężka, a 66% owoców nie znalazło odbiorcy. Część trafiła jako nawóz organiczny pod sad wiśniowy. To był prawdopodobnie najdroższy nawóz, jaki te drzewa widziały. Próbowałem różnych akcji sprzedażowych, promocji, owocobrania. Działania medialne przyniosły rozpoznawalność mimo małej plantacji, ale nie poprawiły znacząco wyniku finansowego gospodarstwa. Bardziej wpływały na poprawę samopoczucia, gdy najmłodsi i nieco starsi konsumenci zachwycali się smakiem owoców.
Jakie wnioski płyną z sezonu 2025 i czy w 2026 roku arbuz wróci na to pole?
Szymon Kamiński: Najważniejszy wniosek: technologia to nie wszystko. Nawet perfekcyjnie poprowadzona plantacja nie gwarantuje rentowności, jeśli nie ma zabezpieczonego rynku zbytu. Arbuz jest prostą uprawą pod względem technologii, ale bardzo wrażliwą na przebieg temperatur, długość sezonu, termin wejścia w zbiór, synchronizację z rynkiem. Prywatnie, mogę powiedzieć, że nie wiele brakło by opłacalność się pojawiła. Teraz patrząc na to z odpowiednim dystansem żałuję, że części plantacji nie przykrywałem agrowłókniną na noce – byłby to kolejny zabieg agrotechniczny, lecz myślę, że mógłby odwrócić tą szalę porażki ekonomicznej.


To czy arbuz wróci na pole w 2026 r. to jest dziś kluczowe pytanie. Mam hektar z rozłożoną folią i fertygacją. Z jednej strony doświadczenie już jest i wiem, co można poprawić — szczególnie w kwestii terminu i strategii sprzedaży. Z drugiej strony są warzywa, które łatwiej sprzedać, nawet jeśli też są zależne od pogody — ogórek czy dynia. Sezon 2025 nie był porażką produkcyjną. To była bardzo cenna lekcja rynkowa. A decyzja na 2026 rok będzie kalkulacją ryzyka, nie emocji.
Dziękuję za rozmowę,
Dorota Łabanowska-Bury


















